Szukaj
  • Moje myśli

Usiądę obok


Przypominasz sobie, kiedy ostatnio dostrzegłeś smutek w czyichś oczach? Albo niepokój, zadumę czy zawód? Jak się wtedy czułeś? Odwróciłeś spojrzenie, zmieniłeś temat, zanurkowałeś w poszukiwaniu zabawnych historii, które na dobre przesłonią dryfujące po tafli chwili emocje, w obecności których nie wiadomo jak się zachować? Czy może wystarczyło Ci odwagi, aby nazwać ten smutek, zapytać o powód żalu, usłyszeć …?

Nie mamy aż takiego kłopotu, aby sprawić kogoś w zakłopotanie, niepokój, złość. To przychodzi nam stosunkowo łatwo, a wyuczeni potrafimy nawet odpowiedzieć: „to nie ja Cię zdenerwowałem, sam się zdenerwowałeś”. A co, jeśli to właśnie Twoje słowa, gesty, a może Twoje nic nie robienie sprawia, że rozczarowanie albo żal nabiera wyraźniejszych kształtów na twarzy bliskiej Ci osoby? Nierzadko tak właśnie się dzieje. Czy tego chcemy czy nie, mimowolnie ranimy właśnie najbliższych i cudownie, gdy w porę to zauważamy. Często jednak, tak bardzo pochłonięci sobą, swoim losem i swoim ego nie zauważamy wcale jak nasze słowa gaszą u innych nadzieję i resztki szacunku do siebie.

Ćwiczymy się w wyrażaniu siebie, dbaniu o siebie, kochaniu siebie…. Stosujemy diety, chodzimy do dietetyków i czytamy blogi o zdrowym żywieniu. Wszystko po to by nasze ciało miało się dobrze, a samopoczucie i pewność siebie wzrastały. Wszystko po to by żyć w zgodzie z trendami i odnieść sukces… Master Chef, Master voice, Master body…

A czemuż by nie Master człowiek? Gdyby tak poćwiczyć trochę wrażliwość, wyrozumiałość i odpuszczanie (sobie i innym)? Na specjalnej siłowni – gdzie nie kształtowalibyśmy bicepsów, a jedynie rozpoznawanie emocji u innych (a może i u siebie?), nie rozciągalibyśmy mięśni, a jedynie nazywali odważniej nasze myśli, nie przemierzalibyśmy wirtualnych kilometrów na stacjonarnym rowerku, a jedynie uczyli się przyznawać do błędu i mówić przepraszam?

Z nowym rokiem ja także, jak zwykle poczyniłam nowe postanowienia zadbania o ciało, regularnego uprawiania sportów, zdrowego odżywiania. Ale tym razem pomyślałam też o treningu przeznaczonym specjalnie dla mojego wnętrza – o codziennych ćwiczeniach uważnego życia, zrozumienia dla innych i akceptacji dla tego co mi się przydarza. Na zajęciach w moim osobistym fitness clubie trenuję czujność – by nigdy nie przeoczyć, gdy ranię innych i odwagę – by nie bać się przepraszać. Na mojej siłowni, wyciskam codziennie dobre myśli i ciekawość tego co wydarzy się jutro.

A jeśli jutro spotkam kogoś, kogo oczy przepełnione będą smutkiem, usiądę obok i posłucham jego historii.

0 wyświetlenia
  • Black Twitter Icon
  • Black Facebook Icon
  • Black Google+ Icon

© 2018 Iwona Martynowska, Proudly created by Wix.com